Stanisław Wyspiański
Miałeś, chamie, złoty róg…
Przeczytaj pełny tekst:
wolnelektury.pl →„Wesele" to dramat o tym, dlaczego Polacy nie potrafią się zorganizować — nawet wtedy, kiedy dosłownie dostają do ręki sygnał do działania. Wyspiański napisał go w 1901 roku, pod wrażeniem prawdziwego wesela, na którym krakowski poeta Lucjan Rydel ożenił się z chłopką. Na zabawie spotkały się dwa światy: inteligencja miejska i wieś. Pili razem, tańczyli razem, rozmawiali o Polsce. I nic z tego nie wynikło.
Akt pierwszy to realistyczny obraz tej imprezy. Pod pozorami sielanki — wzajemna nieufność, pozowanie, puste gesty. Inteligencja fascynuje się wsią, ale to fascynacja estetyczna, nie partnerska. Chłopi widzą w miastowych panów, którzy bawią się ich kulturą jak zabawką. Każdy mówi o wielkości, o jedności — ale „wyście sobie, a my sobie, każden sobie rzepkę skrobie."
Po północy dramat zmienia reguły: pojawiają się duchy. Każdy gość dostaje swoją wizję. Dziennikarzowi zjawia się Stańczyk — błazen królów, który wytyka mu bierność i konformizm. Poecie — Rycerz Czarny, pod którego przyłbicą jest pustka. Dziadowi — Upiór Jakuba Szeli, z krwią rzezi galicyjskiej na rękach, błagający o obmycie. To niezaleczona rana polskiej historii: w 1846 chłopi mordowali szlachtę, i dopóki nikt tego nie nazwie wprost, jedność klas pozostanie fikcją.
Wreszcie przychodzi Wernyhora — legendarny wieszcz kozacki — i wręcza Gospodarzowi złoty róg. To moment, na który wszyscy czekali: konkretny sygnał, żeby wstać i działać. Gospodarz przekazuje róg Jaśkowi, młodemu drużbie. Czepiec przychodzi z kosą, chłopi są gotowi. Wszystko jest na miejscu — ludzie, narzędzia, wola. Brakuje jednego: Jasiek gubi róg. Pochylił się po czapkę z pawim piórem — wybrał błyskotkę zamiast odpowiedzialności — i róg przepadł.
O świcie z ogrodu wchodzi Chochoł — słomiana osłonka na krzak róży, figura, która przez cały dramat czeka w cieniu. Gra hipnotyczną melodię, odbiera wszystkim broń i wprawia gości w powolny, kołowy, bezwolny taniec. To obraz, który wszedł do polskiej kultury na stałe: chocholi taniec — wszyscy się ruszają, nikt nie idzie do przodu. Wyspiański nie obwinia zaborców. Obwinia samych Polaków: mieli szansę, mieli narzędzia, mieli nawet nadprzyrodzoną pomoc — i zmarnowali to przez próżność, egoizm i niezdolność do wyjścia poza własny interes.
Włodzimierz Tetmajer · pan domu
Chłop, który rozumie inteligencję, i artysta, który wybrał wieś. Dostaje od Wernyhory złoty róg i misję. Przekazuje ją dalej — ale nie dopilnował, komu ją powierza.
drużba · chłopak z wioski
Młody, energiczny — ale próżny. Dostaje złoty róg i gubi go, bo pochyla się po czapkę z pawim piórem. Wyspiański w jednym geście zamyka diagnozę: wybraliśmy błyskotkę zamiast wolności.
duch · władca letargu
Słoma owijająca różę — zewnętrznie nic, w środku życie, którego nikt nie uwolni. Na końcu gra muzykę, która usypia wszystkich do bezwolnego tańca. Symbol narodowego letargu.
Inteligencja fascynuje się wsią, ale to fascynacja estetyczna, nie partnerska. Wesele jest okazją, żeby pić razem — nie żeby razem działać. Dwa światy siedzą obok siebie, ale się nie rozumieją.
Polacy dużo mówią o niepodległości, ale gdy przychodzi moment działania — nikt nie rusza. Inteligencja jest zbyt dekadencka, wieś zbyt zajęta swoim. Taniec chocholi to metafora bezruchu udającego ruch.
Złoty róg to symbol gotowości do czynu. Jasiek gubi go przez próżność — czapka z pawim piórem okazała się ważniejsza. Gospodyni chowa złotą podkowę — dowód cudu — do skrzyni. Każdy prywatyzuje to, co powinno być wspólne.
Rzeź galicyjska — gdy chłopi mordowali szlachtę — wisi nad „Weselem" jak nierozliczone konto. Upiór Szeli przychodzi obmyć krew. Dopóki ta rana nie zostanie nazwana, jedność klas jest fikcją.
„Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie…"
„Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno!?"
„Wyście sobie, a my sobie. Każden sobie rzepkę skrobie."