Sofokles
Prawo boskie czy prawo ludzkie? Wybór, który kosztuje życie.
Przeczytaj pełny tekst:
wolnelektury.pl →„Antygona" to dramat o tym, co się dzieje, kiedy prawo jest niesprawiedliwe — i kiedy ktoś ma odwagę to powiedzieć głośno. Sytuacja wyjściowa jest prosta: po wojnie domowej w Tebach nowy król Kreon zakazuje pochówku jednego z poległych braci — Polinika, który atakował miasto. Drugiemu bratu, obrońcy, urządza pogrzeb z honorami. Kto dotknie ciała Polinika, zginie.
Antygona, siostra obu braci, łamie ten zakaz. Nie dlatego, że jest buntowniczką z natury — dlatego, że uważa, iż pewne prawa są starsze i ważniejsze od rozkazów władcy. Prawo bogów nakazuje grzebać zmarłych. Brat jest bratem, niezależnie od tego, po której stronie walczył. Antygona dokonuje symbolicznego pochówku, zostaje schwytana i z pełną świadomością konsekwencji przyznaje się do winy. Nie błaga, nie przeprasza — stwierdza, że to Kreon łamie prawo, nie ona.
Sofokles nie pisze jednak prostej historii o bohaterce kontra tyran. Kreon nie jest głupi. Jego argumenty o porządku państwa po wojnie domowej brzmią sensownie — ktoś, kto napadł na własne miasto, nie powinien być traktowany jak bohater. Problem w tym, że Kreon nie potrafi się cofnąć. Syn Hajmon próbuje go przekonać, cytując opinię ludu, który stoi po stronie Antygony. Niewidomy wróżbita Tyrezjasz przepowiada mu tragedię. Chór starców radzi ustąpić. Kreon nie słucha nikogo — bo przyznanie się do błędu oznaczałoby, że kobieta miała rację, a on, król, się mylił. Na to jego pycha nie pozwala.
Kiedy wreszcie się łamie i biegnie uwolnić Antygonę, jest za późno. Powiesiła się w skalnym grobowcu. Hajmon, jej narzeczony i syn Kreona, zabija się przy jej ciele. Żona Kreona, Eurydyka, odbiera sobie życie i przeklina go jako dzieciobójcę. Kreon zostaje sam — z ustawą, której nikt nie potrzebował, i z pustym pałacem.
Siła tej tragedii polega na tym, że Sofokles nie każe nam tylko współczuć Antygonie. Każe nam patrzeć, jak człowiek przy władzy niszczy wszystko wokół siebie, bo nie umie powiedzieć „myliłem się". Dramat ma prawie 2500 lat, ale jego centralny mechanizm — pycha władzy, która nie potrafi się wycofać — jest tak aktualny, jakby został napisany wczoraj.
córka Edypa · protagonistka
Dumna, stanowcza, bezkompromisowa. Stawia prawo boskie ponad ludzkie. Gotowa oddać życie za pochówek brata.
król Teb · antagonista
Surowy władca, wierzy w nadrzędność prawa państwowego. Jego pycha prowadzi do tragedii — traci syna i żonę.
syn Kreona · narzeczony Antygony
Próbuje przekonać ojca do ustępstw. Gdy zawodzi, wybiera śmierć u boku narzeczonej.
Centralny konflikt. Antygona mówi: prawa bogów są wieczne, twoje rozkazy — nie.
Kreon jest pewny, że ma rację. Nie słucha syna, wróżbity, ludu. Płaci za to najwyższą cenę.
„Marne to państwo, co li panu służy" — Hajmon mówi ojcu, że lud jest po stronie Antygony.
Antygona jest córką Edypa. Nieszczęścia tego rodu ciągną się z pokolenia na pokolenie.
„Przecież nie Jowisz obwieścił to prawo, ni wola Diki podziemnych bóstw siostry, taka ród ludzki związała ustawą."
„Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić."
„Upór jest zawsze nierozumu znakiem."
„Marne to państwo, co li panu służy."